niedziela, 23 lipca 2017

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Witajcie!

Powracam do was z kilkoma produktami, które umilały mi ostatnie kilka tygodni.





Moje ciało potrzebuje nawilżenia niezależnie od tego czy mamy okres zimowy czy letni. Kilka dni bez balsamu wystarczy żeby na nogach pojawiły się suche skórki. Dlatego w mojej wieczornej pielęgnacji nie może zabraknąć balsamu. W tym momencie kończę już balsam od Hagi cosmetics z masłem mango i olejem chia. Pomimo jego gęstej konsystencji, szybko się wchłania. Nawet gdy za oknem mamy 28 stopni, nie spływa ze skóry, a nawilżenie jest zdecydowanie wyczuwalne, skóra w dotyku jest mięciutka i gładka. Jest to naturalny kosmetyk, co też jest dużym plusem bo mamy świadomość, że składniki w nim zawarte naprawdę nawilżą skórą a nie pozostawią na niej złudnego filmu. Zapach też jest przyjemny, tropikalny lekko wyczuwalny po nałożeniu.

Kolejnym naturalnym produktem pielęgnacyjnym ale do ust jest pomadka ochrona od Skin and Tonic London. Zapach ma cudny, świeży z przeważającą nutą cytryny i lekko wyczuwalnym kokosem. Na ustach rozprowadza się jak masełko, nie lepi się a usta pozostawia gładkie na długo. Możecie ją znaleźć na organicall.pl.


Ostatni produkt z kategorii pielęgnacji to maska regeneracyjna do włosów L'oreal professional absolut repair lipidum. Głównie stosowałam ją przed myciem pozostawiając na 30 min ale też przy braku czasu na mokre, umyte włosy na 5 min. Super sprawdzała się w obu przypadkach, jednak pozostawiona na dłużej dawała lepsze efekty. Włosy po niej są gładkie, dociążone ale nie obciążone przy nakładaniu na włosy od ucha w dół. Idealnie sprawdza się latem, gdy za oknem słońce parzy a wilgotność powietrza wynosi 96%. Nie trzeba martwić się puszeniem włosów ponieważ ta maska utrzyma je w ryzach.


Czas na makijaż i tutaj największym ulubieńcem z całej tej piątki jest matujący puder transparentny od Lily Lolo. Nad jego cudownością mogłabym się rozwodzić i rozwodzić. Ten puder jest tak dobry, że na pewno zagości u mnie na dłużej i trafi do najlepszych kosmetyków tego roku. Cudownie matuje  na wiele, wiele godzin. Po 8h moja skóra okropnie się świeciła w strefie T nawet po zastosowaniu drogiego pudru od Marca Jacobsa (niezbyt dobry zakup), a tutaj takie zaskoczenie. Naturalny produkt z dobrym, prostym składem spisuje się rewelacyjnie. Nie wysusza, nie zbiera się w załamaniach pod oczami i nie zostawia płaskiego matu, owszem skóra jest zmatowiona ale nadal jest widoczny ten zdrowy blask. Właśnie, skóra po prostu wygląda zdrowo. Jestem też bardzo ciekawa drugiej wersji produktu rozświetlającej, któraś z was miała?

Ostatnim kosmetykiem jest rozświetlacz z Mac w kolorze lightscapade. Kolor jest piękny i pięknie wygląda na skórze, idealnie z nią współgra nie odznaczając się. Za każdym razem gdy mam go na sobie dostaje komplementy o tym jak moja skóra ładnie wygląda. Kto by pomyślał, że kosmetyk używany tylko na kości policzkowe może robić taką różnicę. Na takie słoneczne dni jest idealny, twarz od razu wygląda inaczej po jego zastosowaniu, promiennie i dziewczęco.

Do zobaczenia w kolejnym poście xoxo




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM