poniedziałek, 9 maja 2016

5 porad na to jak mieć ładniejszą skórę twarzy

Witajcie!

W dzisiejszym poście przypomnę wam o kilku rzeczach w pielęgnacji skóry twarzy. Często są przez nas zapominane lub ignorowane, a mają znaczący wpływ na naszą cerę. Nie przedłużając zapraszam do czytania.


1. Odpowiedni dobór kosmetyków. Często zdarza się szczególnie dziewczyną, które dopiero zaczynają swoją przygodę z pielęgnacją twarzy, że wybierają kosmetyki nieodpowiednie dla nich. Brak wiedzy na temat rodzaju naszej skóry, reklamy, które non stop zasypują nas nowościami oraz chęć spróbowania czegoś nowego, sprawiają, że w naszej łazience lądują produkty, które mogą zaszkodzić naszej skórze. Zanim zdecydujecie się na jakiś kosmetyk sprawdźcie dla kogo on jest przeznaczony, ponieważ żel do oczyszczania skóry tłustej może podrażnić skórę suchą czy wrażliwą. 

2. Prosty, naturalny skład. Z autopsji mogę Wam powiedzieć, że kosmetyki o naturalnym składzie sprawdzają się o niebo lepiej od tych, co możemy znaleźć w drogerii. Są droższe ale nie do przesady. Nie musimy kupować specjalnej mieszanki olejków do zmywania makijażu za 80 zł, równie dobrze sprawdzi się zwykły olejek jojoba czy taki jaki macie akurat w domu. Często czytając składy niektórych kosmetyków w drogerii zastanawiam się w jaki sposób ma on pomóc mojej skórze? Czy parafina ma jakieś ukryte, niesamowite działanie, że producenci tak chętnie ją wszędzie dodają? Pamiętajcie im krótszy i bardziej naturalny skład tym lepiej.

3. Dotykanie twarzy. Nie znam osoby, która by tego nie robiła. Też to robię, chociaż wiem, że  nie          powinnam. Szczególnie w okresie gdy jestem zestresowana, np. sesja, wtedy jest mi najciężej nad tym zapanować. Przez większość czasu staram się jednak pamiętać by tego nie robić. Wyobraźcie sobie, wychodzicie z domu i łapiecie za klamkę od klatki, którą dotykało mnóstwo ludzi, nie tylko mieszkańców bloku. Ci ludzie mogą nie myć rąk po korzystaniu z toalety, mogli wcześniej wyrzucać śmieci do brudnego zsypu czy dłubać w nosie. Ohyda prawda? A później bez zastanowienia dotykacie swojej buzi. Tak naprawdę cokolwiek dotkniecie w miejscu publicznym ma na sobie mnóstwo bakterii, nie da się tego ograniczyć. U mnie nigdy same z siebie nie pojawiają się wypryski na policzkach, a jeśli się pojawią to sobie przypominam, że ostatnio często podpierałam głowę ręką. Jaki wniosek z tego wyciągam? Muszę przestać dotykać twarzy.

4. Wyciskanie pryszczy. Najgorsze co możemy zrobić naszej skórze to właśnie wyciskanie. Korci wiem ale tutaj naprawdę musimy nad sobą zapanować, by pod żadnym pozorem tego nie robić. Gdy czujesz, że coś się może pokazać na Twojej buzi użyj maści cynkowej, w aptece kosztuje ok. 3 zł lub olejku z drzewa herbacianego. Jeśli za późno się zorientowałaś to nic nadal możesz użyć tych produktów. Zmniejszą zaczerwienienie i piękny biały wykwit, po 2-3 dniach będzie po sprawie. Warto wytrzymać w innym przypadku bakterie mogą się rozprzestrzenić na cała buzię lub po regularnym wyciskaniu możemy się spodziewać blizn, które później ciężko jest usunąć.

5. Nie zmywanie makijażu. Kto chociaż raz w swoim życiu to zrobił niech napisze komentarz :D     Jedna z przyczyn poszarzałej i zanieczyszczonej skóry. Pamiętajcie, że kosmetyki kolorowe to chemia. W nocy nasza skóra musi oddychać a makijaż w łatwy sposób jej to utrudnia. Wtedy bakterie urządzają niezła imprezę na naszej twarzy, a rano możemy się spodziewać poszarzałej, zanieczyszczonej skóry z nowymi wykwitami.


Wszystko, co tutaj opisałam to podstawy, wiem. Zastanówcie się jednak ile razy kupiłyście kosmetyk z parafiną, bo nie spojrzałyście na skład. Policzcie ile razy w ciągu dnia dotknęłyście swojej buzi (nie da się prawda?) lub wycisnęłyście pryszcza, który wyrósł wam na czole a teraz macie czerwoną plamę. Podstawy często wylatują nam z głowy, co jakiś czas warto sobie o nich przypomnieć.

23 komentarze:

  1. niestety ze składami bywa różnie, bo przez to, że są dobre, naturalne to lubią uczulać :) ale wyciskanie pryszczy i dotykanie twarzy to zdecydowanie moje grzeszki z którymi staram się walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też nie potrzebnie, i często nieświadomie dotykam swojej twarzy, innych grzechów obecnie nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo cenne rady, zgadzam się co do kosmetyków naturalnych, oraz co do tego, że wcale nie musimy płacić majątku za wymyślne składy. Wiele kosmetyków mamy w kuchni, jak oleje. Świetny jest peeling z mąki ryżowej, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dotykanie twarzy, to chyba mój największy błąd :(
    Świetne porady dla każdego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja Ci powiem, że nie zawsze naturalny skład jest lepszy. Niektóre oleje potrafią zapchać mi twarz, a niektóre związki chemiczne są nam potrzebne, w końcu sami jesteśmy chemiczni ;) Staram się jednak unikać niektórych substancji uważanych potencjalnie za toksyczne dla skóry. Ale wyciskać...oj nie jestem w stanie się powstrzymać, choć zawsze staram się odkażać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie najczęściej zdarza się dotykanie twarzy, muszę z tym walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś - a najbardziej z czytaniem składów, nie wykonywaniem demakijażu i nadmiernym wyciskaniem zmian skórnych. Niestety czasem krótki skład nie gwarantuje dobrej jakości składników w nim zawartych, jednak to dobre wprowadzenie dla osób zaczynających interesować się zawartością składów :) Brak demakijażu, jego niepoprawne wykonywanie lub używanie nieodpowiednich produktów do demakijażu (np. toniku do zmywania makijażu o którego zastosowaniu słyszałam od kilku osób..) to dla mnie najgorszy błąd w pielęgnacji jaki istnieje..

    OdpowiedzUsuń
  8. Dotykanie twarzy jest najgorsze
    Przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  9. He he. Właśnie czytając Twojego posta podpierałam się ręką. Czasem po takim dotykaniu twarzy pojawiają się wypryski, które nie chcą łatwo zejść. Wystarczy, że dziecko na placu zabaw dotknie mojej twarzy i coś się tam pojawia i paskudzi. Wtedy zawsze działa na to Octenisept.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dotykania twarzy jednak ciężko się powstrzymać i często robi się to nieświadomie;) Tez zgadzam się co do naturalnych kosmetyków, są o wiele lepsze i często nie tak drogie, jakby się wydawało choć i drogich nie brakuje;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O kilku ciekawostkach nie wiedziałam!!!
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Używam kosmetyków naturalnych, ale dotykanie twarzy i wyciskanie wykwitów to moja zmora prawie nie do opanowania... a już dotykanie samych pryszczy pozostawię bez komentarza :-P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zmycie makijażu i rozdrapywanie wyprysków to chyba najgorsza rzecz jaką można zrobić swojej buzi. Bez zmytego makijażu nie pójdę spać a i ostatnio udaje mi się prawie wcale niczego nie rozdrapywać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie da się nie dotykać twarzy i nie wyciskać pryszczy. No nie da się i już :D

    OdpowiedzUsuń
  15. oj tak dłubanie pryszczy to zło...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgodzę się z większością prócz tego, że naturalne kosmetyki są lepsze. Tak naprawdę to zależy od skóry, niektóre wolą bardziej chemiczne składy i takie lepiej im służą :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nad punktem 3 chyba nie jestem w stanie zapanowac :D po prostu uwielbiam się podpierać ręką o twarz :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne rady, niestety nie zawsze naturalne kosmetyki są dobre - mnie wręcz szlag trafia jak widzę olej sojowy w składzie, bo od razu cała twarzy czerwona z wysypką. Olejek herbaciany u mnie niestety nie działa :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim grzechem głównym jest właśnie dotykanie twarzy ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. W moim przypadku tez przejście na naturalne kosmetyki było strzałem w dziesiątkę. Już nie wróciłabym do tych "zwykłych".

    OdpowiedzUsuń
  21. Olej jojoba uwielbiam stosować do OCM :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM